poniedziałek, 1 marca 2021

"niewieżąco" na szachbienicy

 

Mamo, nie wierzę w wieżę

Dama już na nią opadła

Monarchia upadła 

Pat kurewski 


Mamo, nie jestem biały

Black live matters

I don’t care

Trudno grać w szachy

W tak pojebanych czasach

Gdzie już nie tylko czarni 

Są zamaskowani


Powiało rasizmem na pustych

Ulicach asfaltu.


Śmierć nie zna kolorów

Jest monochromatyczna

W żargonie nie uchodzi

Do niej mówić jak do Temidy


Przecież krew jest czerwona…

A co z tą błękitną?

Rozlana w Jekaterynburgu.


Mamo, nie wieżę

Że to się skończy

Urwany film


W tym złym sensie…

wtorek, 31 lipca 2018

za jeden uśmiech

za jeden uśmiech
noc pozostawię ciemności
dzień majaczeniom sennym

za jeden uśmiech oddam
złote serce, choć mocno dziurawe
wątrobę stłuszczoną, mocno zużytą

jesteś moją baterią, tak jak brat Twój
za jeden Wasz uśmiech
oddam wszystkie troski
utonąłem w małych oczkach

sam już nie wiem, co się ze mną dzieje.

poniedziałek, 28 maja 2018

retrospekcja

Jeśli miałbym jeszcze raz to poczuć
ten dreszcz niepewność tę

właśnie chcę właśnie chcę

wracam myślą do gładkiej skóry Twojej
gładząc ją czuję kochanie
że się zestarzeliśmy

powróćmy tam gdzie młodzież tańczyła
zabierz mnie gdzie gryząc czerwieni wargi
czułem słodki smak krwi i niepewność
co się wydarzy

chcę powrócić na początek drogi gdzie nie
tylko kochałem ale pożądałem Ciebie
wróćmy tam chociażby pociągiem snów i pragnień

te nie przespane noce ten ból i brak zainteresowania
to moja wina wybacz

Wróćmy tam bym nauczył się żyć Tobą na nowo
by nie było dnia by nie było pracy by nie było
codzienności tam gdzie jesteś Ty i wypełniasz mi
sobą moje myśli niepoukładane

wróćmy tam gdzie niepewność
powróćmy tam razem
gdzie ponownie chwycę za parasol
i pójdę choć wiem że tam się też inni
czaili

wróćmy na balkonik i na kanapę w Gdańsku
przy Kołobrzeskiej gdzie poznawałem
Twoje ciało

wróćmy tam gdzie razem nam było ciężko
chcę tam iść blisko Ciebie

Boję się bez Ciebie zasypiać
nie chcę się bez Ciebie budzić

Miłość to nie tylko rutyna
wróćmy tam
na balkon i leżmy tam do rana

Egzamin się nie odbędzie
pan Profesor zapomni

ja będę już zawsze pamiętał

Gdybym potrafił
napisałbym Ci wiersz

wróćmy tam gdzie pisałem wiersze

czwartek, 26 kwietnia 2018

...

Nie rozumiałem spraw zawiłych
czemu sama opuszczona czekałaś
na męża co już Cię nie kochał
tak myślę

a może zmyślę chciałbym
a nie potrafię

Miałem Ci mamo za złe wiele
czy coś z tego było prawdziwe

sam już nie wiem

wiem jednak że w samotności
Ci źle tak jak mi na kartce papieru

wiersze mi mamo zbrzydły

ze słowem brzydki nie opublikuję ich
na facebooku

to dobrze bo w tym świecie nie istnieję
żyję jedynie w odrealnionej rzeczywistości

Wirtualnie martwy nędzna pociecha
Realnie zmartwiony niewiele to wnosi

Nie bój się mamo Bóg czuwa w to wierzmy
reszta jest cieniem Jego szeptów i modlitwą
dnia codziennego

środa, 21 marca 2018

słowo na niedzielę

Upadek człowieka
odwleczmy go w czasie
na ostatnią chwilę

pod dead line

unieś się z krzyżem
w świecie półksiężyca i pornografii
dnokreacji (czy może demokracji)
szumiatu lasu (szariatu lasek)

dno

a mi przyszło w nim być zanurzonym

Poezja nigdy nie była dla mnie

choć byłem w niej zanurzonym
w kartce jak w baptysterium

"na początku było słowo"

atramentem nie wodą
zostałem ochrzczony

czekam pod akapitem na zbawienie

a może na natchnienie


poniedziałek, 4 grudnia 2017

nie wypada...

srebno-biały krzyk, niemych głów
nasze uczucie niczym
przewrócone puste pergaminy dusz
wysuszony inkaust
sygnatura na cyrografie współczesności

prosiłbym o łaskę
uwolnij mnie Panie

upadłem nie powstanę
przeczołgam się przez wieczność
w kloace po uszy
ścierpieć nie potrafię
bezradności i bezideowości waszej

możesz Marcinie pisać, że
za oknem ni c**** idei

nie wypada mi tego czytać

wypadać może mi jedynie

dysk


poniedziałek, 11 września 2017

Niezrozumiały przypadek

Niezrozumiały przypadek
sprawił ciągłość wypadków

w których z krawędzi prześliznąwszy  się
przez nieustanną gonitwę  obowiązków 
wpełzłem w zwyczajność i obłudę codzienności

Niezrozumiały przypadek
sprawił że wydostawszy się 
z waginy 

żyję oddycham śmierdzę

perły przed wieprze
pieprzę pieprzem

niezrozumiały przypadek 
zbawił ludzkość
zamysł Boży

pragnę się ukorzyć
ukrzyżyć

znak krzyża
niezrozumiałym przypadkiem
dokonany czas modlitwy